Chwyt marketingowy, czy po prostu fajna zabawka – Skylanders Spyro’s Adventure

chwyt marketingowy skylanders spyro's adventure

Jak sprzedać ludziom, produkt by byli z niego zadowoleni i co więcej by sami go potem
w pewnym sensie sprzedawali dalej. Chyba jednym z najlepszych przykładów ostaniach lat jest firma apple. Myślę, że większość z nas wie jakie mechanizmy wykorzystuje ta firma.

Można powiedzieć, że w zasadzie nie ma już nowych pomysłów na rynku. Odnieść można wrażenie, że naprawdę rzadko się one zdarzają. Czasem, ktoś gdzieś czymś zabłyśnie, ale nie można powiedzieć, że te pomysły pojawiają się co chwila.

Częściej się spotyka adaptację dobrych pomysłów z różnych branż. Chciałbym wam coś pokazać – przedstawić i skomentować. Nie wiem czy znacie gry tzw. kolekcjonerskie. Jeśli nie to w kilku słowach wyjaśniam.
Najczęściej są to gry gdzie wykorzystujące w swojej mechanice karty lub figurki. Cały trik polega na tym, że wydaje się tak zwana podstawę, po czym zasypuje się klientów możliwością dokupywania rozszerzeń. Będą to albo dodatkowe karty, lub właśnie figurki. Często jest jeszcze tak, że nie widzimy co kupujemy w takim dodatku, a przedmioty są dobierane losowo. Stary chwyt marketingowy i z tego co można zaobserwować bardzo skuteczny. Dodam tylko, że niektóre z tych przedmiotów są na tyle rzadkie, że można je kupić na rynku wtórnym za naprawdę ogromne pieniądze.

No dobra wracając do mechanizmu adaptacji. Co można wymyślić by raz klienci kupowali produkt, dwa „zarażali” znajomych tym czymś. Ktoś na to wpadł i jest to gra dla dzieci,
w której wykorzystuje się platformę elektroniczną do ożywiania postaci. Innymi słowy mamy figurkę stawiamy ją na pewnym urządzeniu, a w komputerze pojawia się ta postać
i co najważniejsze możemy nią kierować.

Nie chodzi mi w tym tekście o opisanie samej gry, tylko właśnie o proces jaki ta gra wykorzystuje. Czyli… dziecko widzi taki produkt (jest wzrokowcem) będzie „podgrzane” obecnością figurek w opakowaniu i tajemniczego „portalu”. Jeśli wejdzie już w posiadanie tego urządzenia co się stanie. I tu właśnie pojawia się kwestia, którą ktoś dobrze zaadoptował.

Taki dzieciak co już będzie miał takie urządzenie bądź same figurki, z pewnością będzie
o tym rozmawiał ze swoimi rówieśnikami i co najważniejsze będzie się chwalić przed nimi tymi właśnie postaciami. Innymi słowy zabierze je do szkoły będzie pokazywać i podkręcać innych. Genialne, no genialne. Tyle, że cały czas mi świta coś w głowie, że to jednak nie jest do końca ok. No po chwili przemyśleń stwierdzam, że to jednak jest pewien żer na rodzicach no, ale przede wszystkim na dzieciakach. Jeśli gra się zalakuje na rynku to z pewnością firma będzie wykonywać ruchy w dwóch wymiarach. Czyli wypuszczać będzie dodatkowych bohaterów, których będzie trzeba zakupić bo inaczej nie będzie można nimi zagrać i dwa na rynku pojawiać się będą kolejne wersje gry. Na dziś dzień wiadomo, że podstawa będzie sprzedawana z trzema figurkami, a z tego co można wyczytać w sieci figurek będzie na dzień dobry około 30. Podsumowując naprawdę niezłe połączenie cech, przeszkodą na rynku polskim może być fakt wydania gry w języku angielskim, ale jęsli promocja będzie dobra powinno wszystko zaskoczyć.

Na koniec mały komentarz do wypowiedzi pani psycholog.
Strasznie mi się zrobiło przykro, że z tak szacownej szkoły taki komentarz. Przecież na pierwszy rzut oka widać, że gra nie jest familijna. Jaki rodzić wytrzyma w gruncie rzeczy przy nudnym tytule, ile można patrzeć jak bohater skacze lub pokonuje jakieś przeszkody. Co taki rodzić miałby robić w czasie kiedy dziecko będzie grać, może tłumaczyć z języka angielskiego na polski? Przepraszam, ale wykorzystywanie kolekcjonerstwa w tym przypadku jest na pewno dobre? Zbierać można znaczki a nie figurki za co najmniej 100 zł (myślę, że pojedyncza postać może tyle kosztować). Myślę, że element wychowawczy runie jeśli dzieciak zabierze ze sobą figurki do mniej zamożnych kolegów lub koleżanek.
Komentarz pani z uczelni brzmi jak sponsorowany – frazesy.

Twoje dziecko pokocha Skylanders, twój portfel już niekoniecznie
więcej informacji >>>

Skylanders Spyro’s Adventure
więcej informacji >>>

nasze ulotki

This entry was posted in Artykuł and tagged , . Bookmark the permalink.

One Response to Chwyt marketingowy, czy po prostu fajna zabawka – Skylanders Spyro’s Adventure

  1. Pingback: Projekty graficzne w kontekście postrzegania świata | blog.naszeulotki.pl

Dodaj komentarz