Projekty graficzne w kontekście postrzegania świata

Podstawy konfliktu na linii grafik / projektant – klient.

Częstym problemem podczas projektowania dajmy na to ulotek czy plakatów jest konflikt pomiędzy klientem, a założeniami grafika. Te różnice zdań niejednokrotnie potrafią prowadzić to otwartego konfliktu. W czym tkwi problem? Dlaczego tak często pojawiają się konflikty na linii grafik – klient?

W sieci na różnych blogach można znaleźć wiele dyskusji na ten temat. Autorzy przytaczają wiele przykładów na takie sytuacje i co więcej można znaleźć strony na których regularnie tworzy się graficzne żarty branżowe. Ja chciałbym spojrzeć na ten problem trochę z innej pozycji. Na wstępie takie pytanie. Czemu ludzie w ogóle się sprzeczają i skąd się biorą sytuacje, gdzie błaha sprawa jest fundamentem do poważnego konfliktu. Zapewne każdy
z was będzie w stanie wymienić wiele powodów, z których wynikają takie sytuacje. Dajmy na to kolory nie takie, czcionka nie taka, zdjęcie nie to, czy cokolwiek podobnego. Może się również zdarzyć, że cała koncepcja jest nie trafiona. Na koniec najbardziej „ekstremalna” sytuacja, brak kultury osobistej i nieuprzejme relacje pomiędzy wspomnianymi osobami. No i oczywiście różnica zdań.

Właśnie, różnica zdań… Wydaje mi się, że to może mieć kluczowe znaczenie w prowadzeniu rozmów. Jeśli wziąć ten aspekt pod uwagę, to znamienny będzie tu kontekst, ale nie tylko danej sytuacji, ale kontekst świata każdej z osób biorących udział w konflikcie.

Popatrzmy na to w ten sposób. Projektant jest mocno osadzony w tym co się dzieje w jego świecie. W zasadzie codziennie odwiedza rożne strony patrzy na różne projekty ma wyrobione zdanie na temat tego co się aktualnie „robi” i dzieje na rynku. Człowiek, który zleca pracę może i zazwyczaj nie będzie miał takiej wiedzy. Właśnie to, ta drobna różnica
w posiadanych informacjach może być pierwszym syndromem konfliktu.

Takie spostrzeżenie, mogące być kontrowersyjne dla niektórych osób. Przeglądając zasoby internetowe i konfrontując projekty katalogów, broszur, kalendarzy, ulotek, plakatów czy samych stron internetowych nie mogę oprzeć się wrażeniu, że pomimo tego, że projekty są świetne to przeciętny klient „spuścił” by je bez mrugnięcia okiem.

Tak się zastanawiam czy my, ludzie zajmujący się projektowaniem nie zastawiamy sami na siebie pułapki? Emitując różne projekty ustawiamy rzeczywistość sami pod siebie, a tym czasem świat klientów jest zupełnie inny? Człowiek kiedy opatrzy się z czymś to istnieje szansa na to, że zacznie to traktować jako jedyne słuszne rozwiązanie. Gorzki jest moment, w którym dowiadujemy się, że ktoś może mieć odmienne zdanie. Zresztą można to odnieść do prawie każdej dziedziny życia.

Remedium wydaje się być bardzo proste. Rozmawiajmy i edukujmy klientów… Trywialne prawda? Tymczasem mało kto z nas poświęca większą ilość czasu dla klienta, który chce zamówić prostą wizytówkę lub nie wiem… stronę internetową. Tak by wiedział o czym myślimy lub co zamierzamy. Kiedy zaprojektujemy choćby najlepszy projekt minimalistyczny możemy usłyszeć „panie moja córka to by lepiej narysowała” – nie wiem czy ktoś z was miał okazję takie teksty słyszeć, mi się zdarzało. Takie sytuacje mają swoje źródło właśnie w odmiennym postrzeganiu rzeczywistości. Odczuwanie jej ma też swoje genezę w dostępności do informacji. Mam tu na myśli to, że my wiemy gdzie szukać wzorów. Oglądamy dużo projektów, jesteśmy wręcz bombardowani pomysłami. Inaczej rzecz ujmując jako osoby projektujące mamy zupełnie inna dostępność do wiadomości branżowej niż przeciętny „zjadacz reklamy”. Nie dziwmy się zatem kiedy to próbując dorównać światowym trendom, to ktoś wyrazi się jednoznacznie o naszym projekcie. Tak naprawdę liczy się nasza kompetencja komunikacyjna i oczekiwania klienta. Problem jest poważny i mocno skomplikowany. Jak na moje można go tylko ograniczać za pomocą odpowiednich procedur i zachowania. Myślę, że nie da rady go wyeliminować całkowicie, można tylko starać się zmniejszyć skutki uboczne.

zobacz także:
Nowy świat, nowi ludzie, nowe schematy
Chwyt marketingowy, czy po prostu fajna zabawka – Skylanders Spyro’s Adventure
LOGO / Nazwa firmy, a brak inspiracji przy tworzeniu własnego logotypu

This entry was posted in Artykuł and tagged , . Bookmark the permalink.